wtorek, 31 stycznia 2017

Pojedyncze cienie KOBO

Hej! Na wstępie chcę Wam podziękować bo w 3 tygodnie nazbierało się prawie 100 obserwatorów! Jestem w szoku, że w tak szybkim tempie udało mi się Was tylu przyciągnąć :) Jest to dla mnie świetna przygoda, cieszę się że mi towarzyszycie. No ale przechodząc do dzisiejszego tematu posta - chcę Wam pokazać cienie, pigment z Kobo oraz cień sypki mysecret, które wczoraj udało mi się wyłapać na promocji.

Cienie możecie kupić w drogerii Natura za 9,99 (szt.), ale w promocji dorwiecie je za 6-7 zł, a niektóre nawet za 4! Na półce powinny znaleźć się 33 wersje kolorystyczne, tęcza barw od białego po czarny. Dzięki temu, możemy stworzyć swoją własną paletę z wymarzonych cieni. Są również dostępne "kasetki" na cienie (bodajże na 4 sztuki), jednak ja poluję na paletę magnetyczną z Inglota :) Oczywiście cienie KOBO nie są dla mnie czymś nowym, posiadam jeszcze paletę cieni matowych (beż, jasny brąz, ciemny brąz, grafitowy i czarny) dlatego też bardzo chciałam zdobyć inne kolorki.

Tak prezentują się cienie. Niestety udało mi się znaleźć tylko te kolorki z mojej listy, bo reszta została już wykupiona :(



Numerki cieni (w kolejności od białego):
101 - coconut
112 - violet
 205 - golden rose
142 - russet
114 - aubergine


Jestem zachwycona ich pigmentacją, szczególnie cień 101 (biały) jest dużym zaskoczeniem. Wystarczy jedna warstwa a otrzymujemy piękny intensywny kolor. Reszta cieni oczywiście wcale nie odbiega od białego! Są boskie :)
 Myślę, że wszelkie wątpliwości rozwieją swatche.




Wśród ostatniej trójki jest mój zdecydowany faworyt. Mowa tutaj o 205 Golden Rose (środek). To przygaszony róż opalizujący na złoto. To najtańszy i chyba najlepszy na naszym rynku odpowiednik cienia MAC Expensive Pink. Jako ciekawostkę dodam, że świetnie sprawuje się na ustach, delikatnie wklepany w pomadkę. 
Cień jest z serii metalicznej, ma zupełnie inną konsystencję niż maty, mokry, ale da się nakładać go pędzlami - w razie problemów warto sięgnąć po pacynkę.


Zdecydowanie mogę polecić każdemu, cena jak za taką jakość jest na prawdę niska!

A teraz pigment i sypki cień:

KOBO (9,99 zł )

mysecret (na promocji 7,99 zł)

Oba mnie niesamowicie zachwyciły. Jak na srokę przystało, lubię wszystko co się błyszczy i mieni :D 
Są mocno napigmentowane, dają boski połysk. Oczywiście po nałożeniu, wszystko mam z brokatu ale zdecydowanie warto. Myślę, że kiedyś pokażę je Wam w makijażu :) 


 Przyznam, że na zdjęciu ciężko je pokazać, ale musicie uwierzyć mi na słowo :)



Dziś mogę pokazać Wam tylko makijaż "na szybko".

Macie jakieś cienie  KOBO? Co o nich myślicie? 

piątek, 27 stycznia 2017

Wieczorowy makijaż oka w 12 krokach - tutorial

Przygotowałam dziś dla Was "tutorial" makijażu wieczorowego. Jest prosty do wykonania a bardzo efektowny. Oczywiście można dodać w nim jeszcze coś od siebie ( np.brokat) jednak tym razem chciałam skupić się na zwykłym klasycznym makeupie :) A więc bez zbędnych ceregieli ... zaczynamy!


Najważniejszą rzeczą od której zaczynamy to baza pod cienie, na pierwszym zdjęciu mam ją już naniesioną. 
KROK 1: nakładamy biały/beżowy cień na całą powiekę. Nie przesadzamy z ilością :)
KROK 2:  rysujemy kreskę jasnym brązem/pomarańczem w załamaniu powieki
KROK 3: dokładnie ją blendujemy
Myślę, że najłatwiej będzie Wam to zrozumieć poprzez zdjęcia.


 KROK 4:  nakładamy brązowy cień (ciemniejszy od tego na linii załamania) na zewnętrzną stronę powieki
KROK 5: dokładnie go blendujemy
KROK 6: cienkim pędzelkiem (może być do eyelinera) rysujemy czarnym cieniem kreskę z "jaskółką" i ciągniemy ją do linii załamania powieki



 KROK 7: rozcieramy czarny cień jedynie u góry i w środku (możemy dodać jeszcze trochę cienia by wypełnić kształt), na dole pozostawiamy bez rozcierania + najlepiej blendować za pomocą małego pędzelka żeby nie wyjść za kontur
KROK 8: na wewnętrzną stronę powieki nakładamy troszeczkę korektora by wszystko wyrównać
*KROK 9:  <wedle uznania> rysujemy kręskę eyelinerem/kredką


KROK 10: tuszujemy rzęski bądź przyklejamy sztuczne
KROK 11: na dolną powiekę nakładamy NIEWIELE czarnego cienia
KROK 12: blendujemy (delikatnie, żeby nie zrobić brzydkiej plamy pod okiem)


Możemy lecieć i olśniewać naszym kocim okiem! 




Jest to mój pierwszy "tutorial" w życiu! Mam nadzieję, że podołałam i się Wam spodoba :) 
Dajcie znać czy podoba Wam się taka forma postów i co chcielibyście jeszcze zobaczyć :*




poniedziałek, 23 stycznia 2017

Znaczenie makijażu

Dziś chciałabym poruszyć temat makijażu w naszym życiu. Będzie troszkę inaczej niż zwykle, mam nadzieję że nie gorzej :) Nie każda kobieta się maluje, to oczywiste. Makijaż pomaga wyeksponować urodę, podkreślić jej zalety, ukryć mankamety, a także ukazać subtelność twarzy. Niekiedy też wyraża czyjąś osobowość. Makijaż ma również podłoże psychologiczne - często czujemy się za mało atrakcyjne, brak nam pewności siebie czy też chcemy ukryć to co nam się nie podoba. Nie jest to oczywiście diagnoza, ponieważ istnieje wiele kobiet które zwyczajnie lubią się malować. Jaką rolę więc makijaż odgrywa w moim życiu? Ciężko określić :) Bardzo lubię malować (nie tylko siebie) i sprawia mi to ogromną radość, jednak zaczęło się od tego że chciałam poprawić wygląd swojej twarzy. Nie podobały mi się moje dość małe oczy i głównie to one zapoczątkowały erę makijażu w moim życiu. Maluję się na co dzień i nie umiem ( ale też nie chcę ) z tego rezygnować.




Lubię bawić się makijażem, jednak dopiero teraz stałam się odważniejsza by to pokazać.





Jakie znaczenie makijaż ma dla Was? Lubicie czy musicie? :) 


wtorek, 17 stycznia 2017

Pędzle // Makeup brushes

Jak to w zimie bywa, choroby trzymają się ludzi. Trafiło i na mnie, więc leżę całymi dniami w łóżku i odpoczywam. Pogoda nas nie rozpieszcza, dlatego postanowiłam sama to zrobić i wysłałam chłopaka po nowe pędzle. Dziś chce wam je pokazać :)



Są to pędzle (uwaga)  z .... Netto! W życiu nie zwróciłabym uwagi na takie z marketu, jednak jakiś czas temu była inna wersja kolorystyczna ( bodajże czarno-fioletowe ) i dziewczyny na blogach oraz instagramie bardzo się nimi zachwycały. Stwierdziłam, że za tak niską cenę (30 zł! ) muszę je mieć. Oczywiście gdy poleciałam do netto, nie było już żadnego zestawu, więc pozostało mi cierpliwie czekać na kolejną "turę".


W końcu udało mi się dostać komplet, więc od razu wzięłam się za testowanie. I powiem szczerze, że byłam bardzo zdziwiona. Sam wygląd bardzo mi się spodobał, jednak gdy otworzyłam opakowanie i dotknęłam pierwszego pędzelka ...


... wow! Są bardzo milusie w dotyku i mogę szczerze powiedzieć, że nigdy bym się tego nie spodziewała.
W zestawie jest 10 pędzli. Trzy większe, do pudru, bronzera i  różu,  pacynka, pędzelki do blendowania oraz do nakładania cieni, skośny do brwi, dwa do nakładania pomadki i grzebyczek do rzęs oraz brwi.
Wygląd wyglądem, a co z działaniem?


Przez to, że są tak miękkie, malowanie nimi to przyjemność. Myją się szybko i tak samo wysychają, nie tracą kształtu co też jest dużym plusem. W tym zestawie moje serce skradł pędzelek do blendowania, jest boski! Jednak dużym minusem okazał się skośny pędzelek do brwi. Moim zdaniem jest zbyt miękki żeby dało się nim precyzyjnie wykonać makijaż brwi. Pacynka jak zwykle u mnie jest i będzie nieużywana, więc też uznam ją jako minus.
Pędzelki były w zestawie razem z beżowym futerałem. Jest bardzo ładny, minimalistyczny - może przydać się na podróż.

Pędzelki warte uwagi:

* Pędzelek do cieni: 

*Pędzelek do bronzera:

*Pędzelek do pudru:

 Standardowo, dzisiejszy makijaż oka :)


Pędzelki są dostępne od wczoraj, więc jeśli któraś z Was byłaby zainteresowana to może jeszcze znajdzie :) 
A Wy co o nich myślicie? Chciałybyście je mieć, czy mimo dobrej jakości nie kupiłybyście pędzli z Netto? 



sobota, 14 stycznia 2017

Makeup Revolution Eyebrow Pomade Recenzja

Witam :) Jako osoba, która dużą uwagę poświęca wyglądowi brwi chciałabym napisać Wam dzisiaj o pomadzie do brwi firmy Makeup Revolution. Jest ona stosunkowo świeża. Kupiłam ją bodajże na początku grudnia. Trafiłam na nią przypadkiem w drogerii, gdy czaiłam się do pomad firmy Freedom, jednak zdecydowałam się na tą, ponieważ nie było mojego koloru. Czy była to dobra decyzja?


 Czarny pędzelek ze zdjęcia dostajemy w zestawie razem z pomadą. Dość przyjemny jednak nie na tyle precyzyjny ile bym chciała. Kolor który dla siebie wybrałam to ASH BROWN. Wygląda jeszcze lepiej niż w pojemniczku, co bardzo mnie ucieszyło. Pomada jest świetnie napigmentowana, więc nie trzeba dużo produktu żeby uzyskać ładny efekt. Konsystencja jest kremowa i dość treściwa, dobrze zachowuje się na skórze. Podoba mi się w niej to, że nie zostawiam "pieczątek" w postaci brwi na czole mojego chłopaka haha :D




Sama pomada jak za tą cenę ( ok.30 zł stacjonarnie) wydaje się okej, jednak nie jest szczytem marzeń. Zostawia małe grudki, które trzeba wyczesywać następnie szczoteczką i trzeba nabyć wprawy żeby uzyskać zamierzony efekt. Moje pierwsze podejście skończyło się dość tragicznie. Jednak ma jeden bardzo duży plus! Mimo, że nie jest wodoodporna nie straszny jej jest deszcz typu "kapuśniaczek" :)


No i prezentacja pomady na brwiach: 








A więc, najważniejsze pytanie: Czy warto kupić?

Owszem, warto. Jeżeli nie zależy nam na brwiach rodem z instagrama to jak najbardziej pomada się nadaje.
Czy kupię jeszcze raz? Nie wiem, jeszcze sporo czasu minie zanim skończę ten pojemniczek i może spodobać mi się co innego. Nie daje do końca efektu, który sobie wymarzyłam więc pewnie będę szukać dalej :)

 A Wy czego używacie do brwi ( i czy w ogóle używacie)? Macie tą pomadę? 


wtorek, 10 stycznia 2017

Makeup Revolution Fortune Favours The Brave

Hej! Mam dziś dla Was recenzję paletki (za wielu uważaną za jedną z piękniejszych) marki Makeup Revolution. Powstała we współpracy z  BritisBeautyBlogger- Jane Cunningham. Zainteresowałam się nią, ponieważ raz po raz przewijała mi się to na Instagramie to na Facebooku. Zafascynował mnie jej wygląd, bo trzeba przyznać że jest obłędny. Opinie na jej temat są strasznie podzielone, więc zdecydowałam że sama sprawdzę czy warto. Wyczytałam, że albo kocha się tą paletkę albo nienawidzi, a ja ...



... a ja się z tym kompletnie nie zgadzam!  Moim zdaniem jest warta uwagi, jednak jej zawartość nie zachwyca tak jak sam wygląd. Jeśli ktoś ma dłużej do czynienia z MUR, to doskonale wie, że jasne barwy nie są ich mocną stroną. Mają kiepską pigmentację i trzeba włożyć wiele wysiłku żeby chodź delikatnie coś zobaczyć. Za to ciemne, mocne barwy skradły moje serce. Nie dość, że ich pigmentacja jest bardzo dobra to blendują się cudownie. Pozytywnym zaskoczeniem był dla mnie kolor czarny, bo jest bardzo intensywny i do tego lekko przełamany brązem.


Opakowanie jak już wspomniałam jest cudowne, różni się od innych paletek z MUR. Jest również bardzo solidne, a w środku jest duże lusterko.W zestawie dołączony jest dwustronny pędzelek. Używam go sporadycznie, jednak duży plus że nie jest to tak zwana "pacynka". Wypiekane cienie są ogromnym plusem paletki. Za to minusem (niestety) maty, które uwielbiam :(

Poniżej macie swatche cieni: 
(Pierwsze dwa rzędy )

(Rząd trzeci i czwarty) 

Makijaż wykonany tylko na tej paletce:





Kończąc, paletka jak dla mnie warta przede wszystkim swojej niskiej ceny (40 zł za 32 cienie) i na pewno kupiłabym ją jeszcze raz (szczególnie dla wypiekanych cieni). Jestem z niej zadowolona i myślę, że każdy znalazłby w niej swoje idealne połączenia :)

sobota, 7 stycznia 2017

Everything has a beginning

Hej! Jak już wiadomo, zacząć jest najtrudniej. Jednak żeby wprowadzić Was trochę w tematykę bloga, muszę napisać trochę o sobie. Jestem młodą dziewczyną, która kocha wszystko co związane z makijażem i urodą, przez co swój wolny czas ( i pieniądze) wykorzystuję na poszerzanie właśnie tej części mojego życia. Ciężko określić mi, o czym będę pisać, bo prawdopodobnie zmieni mi się to jeszcze 765432345 razy! Jestem niecierpliwa i szybko tracę zainteresowanie nowymi rzeczami, na które przysłowiowo początkowo się "napalam". Jest to mój drugi blog. Kiedyś dawno, dawno temu miałam innego, lecz nie warto do tego wracać :)  Długo już chodzę z myślą o stworzeniu bloga, który będzie częścią mojego życia. Myślę, że początek roku dał mi motywację. Chcę coś robić, bo mam wrażenie że utknęłam w miejscu dlatego też pojawiłam się na nowo w blogsferze. Moim zamiarem jest umieszczać tu mini-tutoriale makijaży, recenzje kosmetyków, trochę ciekawostek oraz inspiracji. Jak to się skończy? Zostańcie ze mną, a się przekonacie :)